Jadąc dziś z pracy słuchałem w radiowej trójce wypowiedzi słuchaczy, którzy nie kryli oburzenia sposobem, w jaki Prezydent powierzył misję stworzenia rządu. Prezydent, według relacji, był małomówny i jakiś taki mało przyjemny i wylewny dla przyszłego Premiera.
Ponieważ jestem trochę wyczulony na Polaków, dla których forma jest istotniejsza od treści, przełączyłem na radiową jedynkę.
Transmitowała właśnie uroczystości upamiętniające ofiary mordu katyńskiego. Przypomnę, że uroczystości te Prezydent postanowił przenieść z okresu przedwyborczego, by nie stały się elementem kampanii wyborczej.
Prezydent mówił o naszych bohaterach. Zwracał się do rodzin ofiar. Wymienił nazwiska 32 najstarszych stopniem oficerów. Jutro na zakończenie Prezydent odczyta nazwiska 30 najniższych rangą żołnierzy.
Refleksja nasuwa się sama i jest prosta. Polacy oceniają polityków po tym jak radzą sobie w salonowych niby zwyczajach nie interesując się w ogóle sprawami naprawdę ważnymi i istotnymi dla naszego Państwa. Nie potrafią odsiać plew od ziarna i zauważyć istoty.
Na pewno poświęcony czas i szacunek dla przyszłego Premiera a z drugiej strony dla rodzin ofiar mordu katyńskiego zostały przez Prezydenta wyważone odpowiednio.


